niedziela, 14 października 2012

ciasto z jabłkami i żurawiną, czyli... krótko i na temat


Idealne. Nie dość, że pyszne, to jeszcze zupełnie nie ma w nim tłuszczu.
Jest ciasto, jest dobrze - jak mawiał poeta.
Przepis stąd (z moimi zmianami).

Składniki:

- 3 duże jabłka
- 100 g świeżej (lub mrożonej) żurawiny
- 1 jajko
- 1 szkl. mąki
- 1/2 szkl. cukru (+ 2 łyżki do posypania)
- 2 łyżki mleka (i ciut jeśli nadal jest gęsto)
- 50 g migdałów w płatkach
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki kardamonu
- szczypta soli

Jabłka obrać, pokroić na plastry. Wszystkie składniki ciasta wymieszać (wystarczy łyżką), dodać jabłka i część migdałów. Przełożyć do małej tortownicy (22 cm) wyścielonej papierem do pieczenia. Wierzch posypać żurawinami i resztą migdałów. Ciasto piec w temp. 200 st. C przez ok. 50 minut (do tzw. "suchego patyczka"). Przed podaniem wierzch posypać cukrem.


niedziela, 23 września 2012

łosoś po tajsku z salsą z mango czyli nuta egzotyki na co dzień



Parafrazując tytuł pewnego uroczego programu kulinarnego (piosenka z czołówki rozczula mnie w niewytłumaczalny sposób :-P), dziś w porze obiadu zapraszam w egzotyczną podróż.

Przepisy zostały znalezione w sieci jakiś czas temu, niestety nie zapisałam źródła...

Łosoś po tajsku

Składniki:

- 2 dzwonka/porcje filetu z łososia
- 2-3 łyżki sosu sojowego
- sok wyciśnięty z 1/2 limonki
- 2 łyżeczki miodu
- szczypta płatków chilli (opcjonalnie)
- 2 łyżki oleju
- ok. 1 łyżeczki świeżo startego imbiru

Wszystkie składniki marynaty wymieszać i umieścić w niej łososia. Całość wstawić na min. 1 godzinę do lodówki. Rybę smażyć na rozgrzanej patelni póki nie utworzy się na niej brązowa skorupka.


Salsa z mango

Składniki:

- 1 mango
- 1 awokado
- 1 mała czerwona cebula
- 1 czerwona papryka
- 1 papryczka chilli
- sok z 1/2 limonki
- sól, pieprz do smaku
- kolendra (w oryginalnym przepisie) lub mięta (u mnie)

Wszystkie składniki pokroić wedle uznania (cebulę i chilli raczej drobno), wymieszać. Podawać natychmiast, póki awokado nie ściemnieje.

Salsa fantastycznie pasuje do łososia, bardzo ożywia całe danie.
Całość podałam z brązowym ryżem.

A na niedzielną popołudniową sjestę...


piątek, 21 września 2012

sushi w wersji fusion, czyli nowy początek



Cóż. Chyba się stęskniłam.
I wzruszyłam się jeszcze - gdy kilka osób w zbliżonym czasie zapytało kiedy coś nowego.
I pomyślałam, że może warto.
I że może jednak nie musi być idealnie...
Może będzie po prostu "wystarczająco dobrze"?

Ostatnio dostąpiłam olśnienia, że uznanie własnej niedoskonałości pozostawia więcej miejsca na "proste przyjemności". :-)

Zapraszam na lekko niedoskonałe w formie, lecz absolutnie pyszne w swej treści

maki sushi w pieczonej papryce


Pomysł: mała książeczka pt. "Sushi" (wyd. Parragon)
Wykonanie: gościnnie Najwspanialszy z Mężów, czyli J., z moją skromną pomocą ;-)

Składniki:
(na ok. 8 porcji)

- 2 czerwone papryki
- wędzony pstrąg
- mała cukinia
- marchewka
- szczypiorek
- ryż do sushi (oczywiście odpowiednio ugotowany i doprawiony - przepis jest na każdym opakowaniu)

Papryki upiec w piekarniku nagrzanym do ok.200 st.C (ja piekłam naraz większą ilość na ajvar) aż się pomarszczą i sczernieją. Wystudzić i oczyścić z gniazd nasiennych, obrać ze skórki (jest z tym trochę zabawy, ale łatwiej to zrobić gdy jeszcze ciepłe włoży się je do foliowej torebki). Kawałki papryki (jeśli się uda to jak największe - bo my się nieco umęczyliśmy z bardzo upieczoną, a przez to rozpadającą się papryką :-P) ułożyć na folii spożywczej nałożonej na matę do rolowania. Na tym położyć ryż i nadzienie - naszym pomysłem tego dnia były kawałki wędzonego pstrąga, szczypiorek i wstążki młodej cukinii i marchwi wycięte obieraczką do warzyw). Następnie zwinąć w ciasny rulon (razem z folią) i wstawić do lodówki na ok. 30 min. (Tak, wiem, tego ryżu nie powinno się wstawiać do lodówki, ale patrz: test o niedoskonałości ze wstępu ;-)).
Potem delikatnie zdjąć folię i jeszcze delikatniej pokroić na kawałki bardzo ostrym nożem.
Efekt jest wart włożonego wysiłku.

I dobrze jest wrócić.
Do następnego!



wtorek, 8 listopada 2011

spóźniony festiwal dyni, czyli zmiany, zmiany...

Witajcie po długiej przerwie. Witajcie w moim Nowym Wspaniałym Życiu!:)
Dużo się działo. Wracam szczęśliwa.
Po czasie pełnym emocji i pośpiechu, na nowo i ze spokojem zadomawiam się w swojej kuchni. Łapczywie wciągam przez nozdrza zapach świeżego imbiru i rozmarynu, kruszę w palcach fetę i oblizuję je ukradkiem, szpetnie bluzgam przy próbach rozkrojenia trzeciej z kolei 8-kilowej dyni.
Tęskniłam. :-)


Tarta z dynią i fetą
(inspiracja: Kwestia Smaku, z moimi zmianami)



Składniki:

- ciasto kruche (ja użyłam gotowego blatu, ale można zrobić samodzielnie, np wg tego przepisu), podpieczone w piekarniku
- ok. 1 kg miąższu dyni (zważonego bez skóry i pestek)
- 200 g sera feta
- gałązki świeżego rozmarynu
- oliwa z oliwek
- sól i świeżo zmielony czarny pieprz

Kawałek dyni, oczyszczony z pestek, ale ze skórą, posmarowany oliwą, położyć na blasze i upiec do miękkości. Po wystudzeniu miąższ wybrać łyżką i pokroić w kostkę.
Na podpieczone kruche ciasto wyłożyć upieczoną dynię, ser feta, rozmaryn. Tartę skropić oliwą i oprószyć solą (ostrożnie) oraz pieprzem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 7 - 10 minut.



Dżem z dyni z imbirem
(wariacja na temat przepisu Liski)



Składniki:

- 1,5 kg dyni
- 2 grejpfruty
- 2 cytryny
- 2 pomarańcze
- 350 g cukru
- 50 g drobno pokrojonego świeżego korzenia imbiru

Dynię obrać, pokroić na małe, 1 cm kawałki. Przełożyć do naczynia, zasypać cukrem. Dodać sok wyciśnięty z cytrusów. Dokładnie wymieszać. Przykryć folią spożywczą i odstawić na noc.
Na drugi dzień dynię z sokiem przełożyć do rondla, dodać imbir i zagotować, a gdy płyn odparuje - smażyć na wolnym ogniu do czasu, aż dżem zgęstnieje i będzie przezroczysty. Jeśli jest mało wyrazisty, można doprawić jeszcze sokiem z cytryny.
Dokładnie wymyte słoiki wypełnić gorącym dżemem i dokładnie zamknąć. Można zapasteryzować - jeśli nie przewidujemy natychmiastowego spożycia. :-)
Z podanej porcji wychodzą ledwie dwa słoiczki...


sobota, 27 sierpnia 2011

zapiekanka z kozim serem, czyli o skutkach przyjaźni polsko-belgijskiej



Podobno specjalnościami kuchni belgijskiej są: piwo, czekolada, gofry i frytki. Belgowie jadają też dużo mięsa (steki!).
Lise postanowiła jednak pójść innym tropem. Postawiła na ser (również ważny, w niezliczonej ilości odmian) i obsadziła go w roli głównej dania, którym poczęstowała nas pewnego wieczoru. Oczywiście w Krakowie. :-)
Wegetariańska i niskokaloryczna kolacja polsko-belgijska? Świat potrafi być zaskakujący. ;-)
Eet smakelijk!!

Składniki:

- 200 g kaszki kuskus
- 2 duże bakłażany
- 2 duże pomidory
- 100 g miękkiego koziego sera
- 2-3 ząbki czosnku
- oliwa
- świeże i suszone zioła, np. tymianek i rozmaryn
- sól, pieprz

Kuskus przygotować według opisu na opakowaniu. Pomidory i bakłażany pokroić w plastry (bakłażany warto potem nasolić i pozostawić na ok. pół godziny, a następnie opłukać - by pozbyć się goryczy). Czosnek posiekać.
W naczyniu żaroodpornym, nasmarowanym oliwą, układać warstwami: kuskus, warzywa, czosnek, ser, zioła - w kolejności i ilości dowolnej. :-) Na samej górze powinny być pomidory. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Na wierzchu polać szczodrze oliwą i posypać ziołami (u mnie suszony rozmaryn i świeży tymianek). Zapiekać około 45 minut.

wtorek, 2 sierpnia 2011

cukinia w roli głównej, czyli zdrowo, sezonowo

Dziś, dla odmiany, nic nie wspomnę o pogodzie...
Mam dla Was za to dwa pyszne pomysły na cukinię:

Indyjska zupa z cukinii



Przepis stąd, z moimi zmianami.

Składniki:
(na 4 porcje)

- 1 cukinia (0,8-1 kg)
- 1 duża cebula
- 1-2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
- 1 łyżeczka curry w poszku
- 200 ml mleka kokosowego
- 500 ml bulionu warzywnego
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- sok z cytryny
- sól, pieprz

Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Cukinię umyć, osuszyć (nie obierać). Ukroić kilka plasterków i zachować je, resztę pokroić w kostkę. Cebulę zeszklić na oliwie przez ok. 2 minuty, dodać czosnek i jeszcze chwilkę smażyć, a następnie przyprawę curry, wymieszać. Dodać cukinię. Wlać mleko kokosowe oraz bulion. Dusić pod przykryciem przez ok. 20 minut.
W tym czasie odłożone plasterki cukinii lekko podsmażyć na oliwie z oliwek.
Zupę zmiksować przy pomocy blendera. Doprawić solą, pieprzem oraz sokiem z cytryny.
Nalać do miseczek, udekorować podsmażonymi plasterkami cukinii.


Placki z cukinii i fety



Według tego przepisu. Z moimi zmianami.

Składniki:
(dla 2 osób)

- 1 niewielka cukinia (ok. 600 g)
- pęczek koperku
- pół pęczka szczypiorku
- ok. 100 g fety
- 2 łyżki mąki
- 1 jajko
- ząbek czosnku
- sól, pieprz
- olej/oliwa do smażenia
- jogurt naturalny/grecki

Cukinię zetrzeć na tarce, lekko posolić i odstawić na 20 minut. Po tym czasie odcisnąć wodę, która się pojawiła.
Cukinię wymieszać z rozdrobnioną fetą, przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku, posiekanym koperkiem, jajkiem i mąką. Doprawić do smaku czarnym pieprzem (sól prawdopodobnie nie będzie już niepotrzebna, bo ser jest słony).
Na patelni rozgrzać olej i usmażyć placuszki.
Podawać z jogurtem naturalnym lub greckim, posypane obficie posiekanym szczypiorkiem.

...pozwolę sobie jedynie dorzucić tematyczną piosenkę. ;-)

niedziela, 3 lipca 2011

pesto rosso, czyli coś optymistycznego



No cóż, lato znów zawodzi. Słoneczna deprywacja po raz kolejny odbija się na moim zdrowiu psychicznym. W dzisiejszym odcinku z serii: Efektywne Metody Autoterapii - czerwone pesto.

Składniki:

- suszone pomidory w oliwie (ok. 100 g)
- garść orzeszków piniowych (lub innych dowolnych orzechów albo pestek - dla mniej ortodoksyjnych; ja użyłam podprażonych na suchej patelni pestek słonecznika)
- ząbek czosnku
- taty parmezan
- oliwa (najlepiej ta, w której zanurzone były pomidory)

Wszystkie powyższe składniki zmiksować na pożądaną konsystencję (ja lubię niezbyt dokładnie). W trakcie miksowania powoli dolewać oliwę.
Zjadać z dowolnymi dodatkami. :-)



Sama najpierw wymieszałam pesto z pełnoziarnistym penne - w ramach obiadu, a później pozostałość zjadłam na tostach, z zieloną sałatą i świeżym pomidorem.
Zachwycił mnie też wyszperany w internecie pomysł Agnieszki Kręglickiej na posmarowanie czerwonym pesto podpieczonego wcześniej sera camembert (...i już zobaczyłam siebie, jak maczam w tym cudzie bagietkę!), ale tą bombę kaloryczną zostawię sobie na inne, może jeszcze trudniejsze chwile. ;-)

czwartek, 23 czerwca 2011

sałatka ze szpinaku i truskawek, czyli olśnienie z głową w lodówce



Przeżyłam dziś dwa smakowe... uniesienia. :-) Rano zachwyciła mnie kromka razowego chleba z masłem i pierwszym w tym roku ogórkiem małosolnym.
Wieczorem spotkało mnie to.

Pomysł na sałatkę przyszedł niespodziewanie, gdy otwarłszy lodówkę i ujrzawszy leżące przypadkowo obok siebie liście szpinaku i truskawki stwierdziłam, że gdzieś już to widziałam...
Niezwłocznie wcieliłam więc swe olśnienie w życie. :-)
A efekt powalił na kolana.

Składniki:

- świeży szpinak
- truskawki
- migdały lub orzechy pecan (ja użyłam orzechów włoskich)

sos:
- 3 łyżki octu balsamicznego
- łyżka miodu
- 1/4 szklanki oliwy
- świeżo mielony pieprz

Liście szpinaku umyć i osuszyć. Truskawki pokroić, orzechy lub migdały prażyć na patelni. Składniki sosu połączyć i polać po liściach i truskawkach. Posypać orzechami.

To moje pierwsze truskawki w wydaniu wytrawnym. Chcę więcej!
Jaka szkoda, że i one się kończą...

sobota, 18 czerwca 2011

dwie tarty na jeden temat, czyli śpieszmy się jeść szparagi...

... tak szybko kończy się na nie sezon. Zostało niewiele czasu (czerwiec już za pasem), więc staram się najeść ich niejako na zaś. Resztę próbuję zachomikować. ;-)
Okazuje się, że umyte i obrane - jeśli trzeba (a trzeba obierać przede wszystkim białe szparagi) - świetnie dają się zamrozić.
Jest więc szansa, że będę się mogła nimi cieszyć trochę dłużej.
Ostatnio dwukrotnie przemyciłam je do moich ulubionych tart.

Tarta I - na cieście francuskim, z białymi szparagami



Składniki:

- opakowanie gotowego ciasta francuskiego (bo po co sobie komplikować? :-P)
- białe szparagi (umyte i obrane - w ilości dowolnej)
- pomidorki koktailowe
- niebieski ser - np. Błękitny Lazur
- 200ml śmietany 18%
- 1 jajko
- gałka muszkatołowa
- sól i pieprz
- oliwa

Formę do tarty wysmarować oliwą, wyłożyć ciastem, na to rozłożyć szparagi i pomidorki przekrojone na pół. Zalać je masą śmietanowo-jajeczną (rozmieszaną wcześniej dokładnie i doprawioną solą, pieprzem oraz gałką) oraz posypać pokruszonym serem. Piec w 200st. około 40 minut (aż ciasto będzie rumiane - wiadomo, że wszystko zależy od piekarnika).

Tarta II - na cieście kruchym, z zielonymi szparagami



Składniki:

- 30 dkg mąki
- 20 dkg masła lub margaryny
(lub gotowe ciasto kruche jeśli ktoś woli; ja porywam się na robienie go samodzielnie, bo jest dużo mniej pracochłonne od francuskiego ;-))
- zielone szparagi (umyte, z odłamanymi twardymi końcówkami)
- płaty wędzonego łososia (100g wystarczy z powodzeniem)
- ser feta lub fetopodobny (cóż, lubię i już)
- 200ml śmietany 18%
- 1 jajko
- gałka muszkatołowa
- sól i pieprz

Mąkę posiekać z margaryną/masłem. Następnie wlać dwie łyżki bardzo zimnej wody, zagnieść ciasto i ulepić kulę. Owinąć ją folią i wstawić na jakiś czas do lodówki (minimum godzina).
Formę do tarty wylepić ciastem jak plasteliną (dużo łatwiejsze niż wałkowanie i ostrożne przenoszenie ze stolnicy). Wyłożyć na nie łososia, wylać masę śmietanowo-jajeczną i na wierzchu ułożyć szparagi. Całość posypać kawałkami sera. Piec podobnie jak wyżej - w 200st., minimum 40 minut.

Najlepsze z michą zwykłej, zielonej sałaty polanej winegretem!

niedziela, 12 czerwca 2011

risotto w wersji podstawowej, czyli suma prostych przyjemności



"Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że życie jest zbyt krótkie, by czytać złe książki, słuchać złej muzyki, jeść i pić złe rzeczy. Wielcy szefowie kuchni powiedzą pewnie, że gotowanie daje szczęście, ale przyznam, że ja zdecydowanie wolę jeść. Gama odczuć - nie tylko zmysłowych, ale wręcz fizycznych - jest wtedy podobna do tej, gdy oglądam zachód słońca nad Dubrownikiem lub słucham Mozarta czy Coltrane'a. To nie zdarza się często, ale przecież nie może często się zdarzać. Warto uświadomić sobie, że życie składa się z prostych radości. (...)"

Robert Makłowicz, "Jak dobrze i szczęśliwie żyć", Przekrój, nr 6 (3424)


Samotne, niedzielne popołudnie. Niespiesznie popijany kieliszek białego wina. Zapach maślanej cebulki i ciepło buchające od palnika. W tle "Frank" Amy Winehouse.

Moja interpretacja definicji szczęścia.
Jest dobrze. :-)

Składniki:

- 250g ryżu do risotto (Arborio lub Carnaroli)
- 50g masła
- 1 litr bulionu drobiowego lub warzywnego
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 kieliszek (ok. 100 ml) wytrawnego białego wina
- parmezan
- świeżo starty czarny pieprz
ewentualnie:
- szczypta szafranu
- dowolne dodatki: szparagi, grzyby, owoce morza, rozmaite warzywa i zioła

W płaskim, szerokim rondlu roztopić masło. Dodać cebulę i mieszać, aż do zeszklenia. Dodać suchy ryż i mieszać, aż stanie się przezroczysty. Wlać wino i poczekać, aż odparuje. Następnie dodać chochlę gorącego bulionu. Mieszać od czasu do czasu, dopóki ryż nie wchłonie całego płynu. Dopiero wtedy wlać kolejną porcję. Podobnie postępować z resztą bulionu, stopniowo, pilnując mieszania.
Risotto gotujemy ok. 25-30 minut, aby osiągnęło aksamitną konsystencję. Wybrane dodatki wrzucamy pod koniec gotowania. Przed podaniem koniecznie posypać parmezanem.